Prokuratura Okręgowa w Warszawie uznała, że straty Birgfellnera miały charakter wyłącznie literacki. W 63-stronicowym uzasadnieniu czytamy, że skoro pieniądze nie były gotówką, nie opuściły sfery potencjalności. — Kradzież potencjalności nie stanowi czynu zabronionego — tłumaczy prokurator Adam Niepytalski. Inwestor zgodził się odzyskać wierzytelność w formie drukowanej papeterii.