WARSZAWA — Były poseł Prawa i Sprawiedliwości Krzysztof Tołwiński potwierdził w środę swoją obecność na uroczystościach Dnia Zwycięstwa w ambasadzie Federacji Rosyjskiej, podkreślając jednocześnie, że uczestniczył wyłącznie w części gastronomicznej imprezy.

„Wszedłem po zimne przekąski i niezobowiązująco stałem przy bufecie. Przemówienie ambasadora słyszałem tylko dlatego, że stolik z łososiem był blisko mównicy" — wyjaśnił Tołwiński w oświadczeniu przesłanym do mediów.

Biuro posła poinformowało, że na sali obecny był wyłącznie „prywatny żołądek" byłego parlamentarzysty, który nie podziela poglądów właściciela w kwestiach geopolitycznych. Sama wizyta trwała, według oświadczenia, „nie dłużej niż dwa talerze".