WARSZAWA — MON wyjaśnił, że start myśliwców był wymogiem ubezpieczyciela do utrzymania niskich składek. Rosyjski samolot wpuszczono na 56 km, bo to granica odpowiedzialności za cywilów. Piloci dostali premię za nieprzekroczenie strefy śmierci. "Gdyby wlecieli głębiej, aktuarriusze uznaliby to za wojnę" - mówi ppłk Adam Nowak z departamentu logistyki.